G5S: Test ekstremalnie taniej konsoli retro, czyli idealny towarzysz na wakacyjny wyjazd
Planowanie urlopu to nie tylko wybór kierunku podróży, ale także kompletowanie ekwipunku, który umili nam czas spędzony w pociągu, samolocie czy na plaży. W świecie gamingu coraz częściej szukamy rozwiązań, które są nie tylko mobilne, ale i niedrogie – na tyle, by nie drżeć o ich bezpieczeństwo w trudnych warunkach polowych. Odpowiedzią na te potrzeby ma być G5S, jedna z najtańszych konsol przenośnych dostępnych obecnie na rynku. Czy urządzenie za około 30-40 złotych może faktycznie dostarczyć rzetelnej rozrywki?
Pierwsze wrażenia i konstrukcja zewnętrzna
G5S przyciąga wzrok estetyką, która – jak na produkt z segmentu budżetowego – prezentuje się nadzwyczaj solidnie. Urządzenie dostępne jest w różnych wariantach kolorystycznych, w tym w jaskrawym różu czy błękicie. Choć obudowa jest plastikowa, malowanie i ogólne spasowanie elementów sprawiają lepsze wrażenie niż w przypadku wielu innych konstrukcji typu „famiclone”.
Z przodu znajdziemy standardowy układ: ekran LCD, D-pad, przyciski funkcyjne (Select, Start, Reset) oraz zestaw przycisków akcji. Na górnej krawędzi umieszczono fizyczny włącznik zasilania oraz wyjście audio-video typu mini-jack. Na boku lub dole (zależnie od rewizji) znajduje się złącze micro USB służące do ładowania oraz podłączania dodatkowego kontrolera.
Warto zwrócić uwagę na zasilanie. Pod tylną klapką kryje się „nieśmiertelny” akumulator kompatybilny z legendarnymi telefonami Nokia. Jest to rozwiązanie genialne w swojej prostocie – baterie te są tanie, łatwo dostępne i można je ładować bezpośrednio w konsoli przez kabel USB.
Ekran i jakość obrazu
Jak na urządzenie w cenie kilku kaw, ekran G5S zaskakuje pozytywnie. Jest wystarczająco jasny i wyraźny, by umożliwić komfortową grę w świetle dziennym. Oczywiście nie znajdziemy tu matrycy IPS o szerokich kątach widzenia – obraz traci kolory przy większym nachyleniu – jednak w praktyce, grając patrząc wprost na urządzenie, nie stanowi to żadnego problemu. W bezpośrednim porównaniu z popularną konkurencyjną konsolką SUP, model G5S wydaje się oferować nieco żywszą kolorystykę i lepsze podświetlenie.
Ergonomia i sterowanie
Kluczowym elementem każdej konsoli jest jej D-pad. W G5S zastosowano rozwiązanie w formie pełnego „kółka”, co jest zdecydowanie lepszym wyborem niż cztery osobne przyciski kierunkowe znane z niektórych tanich modeli (np. tych sprzedawanych okresowo w marketach). Dzięki temu sterowanie jest precyzyjne, a wykonywanie ruchów po skosie – tak istotnych w grach typu Contra – nie nastręcza trudności.
Pewną kontrowersję budzi natomiast układ przycisków akcji. Chociaż na obudowie widnieją oznaczenia A, B, X, Y, ich fizyczne działanie jest przesunięte względem oczekiwań użytkownika przyzwyczajonego do standardu NES/Famicom. Górne przyciski pełnią często rolę funkcji Turbo, co wymaga krótkiej chwili na przyzwyczajenie się. Irytujący może być również przycisk Reset, który po każdym kliknięciu zmusza nas do ponownego wyboru języka (chiński lub angielski), zamiast zapamiętać ostatnią preferencję.
Biblioteka gier: Marketing kontra rzeczywistość
Na pudełku widnieje dumny napis „500 in 1”, jednak rzeczywistość jest nieco skromniejsza, choć wciąż imponująca. Po przeanalizowaniu listy gier okazuje się, że unikalnych tytułów jest od 150 do 250. Pozostałe pozycje to powtarzające się hity lub różnego rodzaju „hacki” zmieniające paletę kolorów czy punkt startowy w grze.
Zestawienie gier to klasyczny miks:
- Oryginalne hity z epoki 8-bit: Tytuły znane z Pegasusa i NES-a.
- Gry Homebrew: Nowsze produkcje stworzone przez pasjonatów na starą architekturę.
- Gry pirackie i modyfikacje: Często spotykane na chińskich składankach.
Niestety, G5S nie ustrzegło się błędów typowych dla emulatorów budżetowych. Flagowy tytuł, Super Mario Bros, działa na błędnym ROM-ie, co powoduje, że gra jest wyraźnie przyspieszona. Choć dla wprawnego gracza może to być dodatkowe wyzwanie, dla purystów będzie to istotna wada. Inne gry, takie jak Galaga czy Contra, działają jednak z poprawną prędkością.
Dodatkowy kontroler i tryb TV
W zestawie z G5S otrzymujemy miniaturowy gamepad. Jest on zaskakująco mały, ale posiada bardzo ciekawą konstrukcję D-pada osadzonego na wystającym pałąku. Co ciekawe, gałka ta posiada pewien zakres ruchu pionowego (można ją wcisnąć), co jednak nie przekłada się na żadną funkcjonalność w grach. Mimo swoich mikroskopijnych rozmiarów, pad jest użyteczny i pozwala na wspólną zabawę w dwie osoby w tytuły takie jak Contra czy Tank (Battle City).
Konsolę można również podłączyć do telewizora za pomocą dołączonego kabla AV. W takim układzie ekran konsolki gaśnie, a ona sama zaczyna pełnić rolę pierwszego kontrolera. Należy jednak pamiętać, że wyjście jest analogowe – w dzisiejszych czasach, gdy hotele standardowo wyposażone są w nowoczesne panele LCD bez wejść typu RCA (chinch), podłączenie urządzenia może wymagać dodatkowego adaptera lub okazać się niemożliwe.
Analiza wnętrza i porównanie z modelem SUP
Dla osób zainteresowanych aspektami technicznymi, warto zajrzeć pod obudowę. Porównując G5S z niemal identycznym modelem SUP, można zauważyć drobne różnice w projekcie płyty głównej (PCB). Choć obie konstrukcje oparte są na podobnej architekturze, G5S stosuje inny układ pamięci. O ile w modelu SUP znajdziemy kość 128 megabitów, o tyle w G5S zamontowano mniejszy, trudniejszy do zidentyfikowania układ, który jednak spełnia tę samą funkcję. Różnice te sugerują, że mimo wizualnego podobieństwa, konsole te pochodzą z różnych linii produkcyjnych lub od różnych producentów OEM.
Podsumowanie
G5S to urządzenie, które definiuje pojęcie „budget gamingu”. Za cenę nieprzekraczającą 40 złotych otrzymujemy przenośny system rozrywki z przyzwoitym ekranem, wymiennym akumulatorem i biblioteką klasyków, która wystarczy na niejedną podróż.
Największe zalety:
- Ekstremalnie niska cena.
- Bardzo dobra precyzja D-pada.
- Możliwość gry w dwie osoby (dodatkowy pad w zestawie).
- Solidny, jasny wyświetlacz.
Główne wady:
- Przyspieszony ROM gry Super Mario Bros.
- Konieczność wybierania języka po każdym restarcie.
- Chaotyczne oznaczenie przycisków akcji.
Czy warto? Jeśli szukasz czegoś do pociągu, samochodu czy dla dziecka, którego nie będziesz musiał pilnować przed zgubieniem drogiego sprzętu – G5S jest wyborem niemal bezkonkurencyjnym. To prosta, radosna retro-zabawa w cenie obiadu w restauracji.
Można śmiało stwierdzić, że G5S stanowi ciekawą ewolucję tanich konsol, oferując nieco lepszą jakość wykonania i obrazu niż jej bezpośredni poprzednicy. To solidny punkt wejścia w świat przenośnego retro, który nie zrujnuje portfela, a dostarczy wielu godzin nostalgicznej rozrywki.