Jako fani retro gamingu, niemal wszyscy cierpimy na tę samą przypadłość: chroniczny brak nowych, wysokiej jakości joysticków wolantowych. Choć rynek jest obecnie nasycony arcade stickami o różnych gabarytach, to znalezienie kontrolera, który posiada przycisk „fire” pod kciukiem lub palcem wskazującym, graniczy z cudem. Na horyzoncie pojawiają się co prawda niszowe projekty jak AmiJoy, Enjoy czy wyczekiwany Unijoy, ale to wciąż produkcje manufakturowe. Nic więc dziwnego, że wiadomość o tym, iż firma Retro Games – znana z produkcji minikonsol THEC64 czy THEA500 – zamierza wypuścić rekreację kultowego QuickShota 2, wywołała w środowisku ogromne poruszenie. Czy produkt ten spełni pokładane w nim nadzieje? Sprawdźmy to wnikliwie.

Pierwsze wrażenia i rodowód sprzętu

Opakowanie The QuickShot 2 od razu uderza w sentymentalne nuty. Design pudełka to zręczne połączenie nowoczesności z grafiką nawiązującą do czasów, gdy za produkcję tych urządzeń odpowiadała firma Spectra Video (SV). Z tyłu znajdziemy obietnice producenta: dwa przyciski fire, precyzyjne kierunki, wbudowane przyssawki, funkcję auto-fire oraz ergonomiczny chwyt.

Warto na chwilę zatrzymać się przy samym producencie. Choć logotyp należy do Retro Games, faktycznym wykonawcą jest fabryka Ricoh. To ta sama linia produkcyjna, która odpowiada za hardware dla Atari (np. świetny joystick do Atari 2600 Plus), ale również za kontrolery do THEC64 Mini, które przez wielu użytkowników zostały zapamiętane jako produkt niskiej jakości. To rodziło ambiwalentne przewidywania: czy otrzymamy precyzyjne narzędzie, czy plastikową zabawkę?

Budowa i ergonomia – diabeł tkwi w szczegółach

Po wyjęciu joysticka z pudełka uderza uderzające podobieństwo do oryginału. Wizualnie to niemal ta sama bryła, którą pamiętamy z lat 90. Niestety, przy bliższym kontakcie fizycznym czar nieco pryska. Plastik sprawia wrażenie gorszej jakości niż w egzemplarzach z epoki, a cała konstrukcja wydaje się bardzo lekka i delikatna.

Przyciski funkcyjne i Fire

Nowy QuickShot posiada zestaw przycisków niezbędnych do obsługi współczesnych systemów przez USB: L, R, Home, Menu, X oraz Y. Są one oparte na membranie i działają poprawnie, choć ich umiejscowienie budzi pewne zastrzeżenia ergonomiczne, o czym wspomnę przy testach z grami.

Największym rozczarowaniem okazują się jednak główne przyciski Fire. W oryginalnych modelach, szczególnie w wersji Turbo, pod przyciskami znajdowały się solidne mikroswitche. W nowej rekreacji zastosowano zwykłe, dotykowe guziczki (prawdopodobnie standardowe 6×6 mm). Efekt? Brak charakterystycznego kliknięcia w momencie nacisku. Przycisk ma pewien „jałowy” skok i dopiero na samym końcu następuje aktywacja. To rozwiązanie sprawia, że strzelanie wydaje się „gumowe” i mało satysfakcjonujące w porównaniu do klasycznych rozwiązań sprężynowych.

Manetka i mechanizm kierunkowy

Producent obiecywał powrót do mikrostyków sprężynowych w mechanizmie manetki. I rzeczywiście, wewnątrz znajdziemy sprężynki, ale są one zdecydowanie mniejsze i słabsze niż w starych QuickShotach. Skutkuje to bardzo małym oporem joysticka.

Najważniejszą różnicą techniczną jest jednak brak tzw. „martwej strefy”. W joystickach cyfrowych z epoki wymagane było pewne zdecydowane wychylenie, by aktywować kierunek. Tutaj wystarczy dosłownie milimetrowy ruch, by kontroler zareagował. W teorii może się to wydawać zaletą, ale w praktyce – szczególnie w grach wymagających precyzji „pixel-perfect” – staje się to ogromną wadą.

Testy praktyczne: THEA500 Mini, MiSTer i Commodore 64

THEA500 Mini

Jako produkt dedykowany urządzeniom Retro Games, joystick działa bez zarzutu pod kątem kompatybilności. Przyciski Home i Menu wywołują odpowiednie funkcje systemowe. Jednak podczas gry ujawnia się problem z przyssawkami. Teoretycznie mają one stabilizować sprzęt, w praktyce jednak niemal nie trzymają się podłoża.

Podczas intensywnej rozgrywki, gdy naturalnie chcemy docisnąć joystick do stołu, dłoń opiera się na przycisku Home. Skutkuje to przypadkowym przerywaniem gry i wychodzeniem do menu konsoli. Konstrukcja wymusza więc nienaturalny chwyt, by nie aktywować przycisków funkcyjnych.

MiSTer FPGA i testy precyzji

Podczas testów na platformie MiSTer w grze „Giana Sisters”, joystick sprawował się poprawnie, choć odczucia były inne niż na starym sprzęcie. Problemy zaczęły się jednak przy tytule „River Raid”. Ta gra jak żadna inna weryfikuje precyzję kontrolera. Ze względu na bardzo miękką manetkę i brak martwej strefy, niezwykle trudne było utrzymanie prostej linii lotu. Najmniejsze drgnięcie ręki powodowało natychmiastową reakcję samolotu, co w tej konkretnej grze często kończyło się katastrofą. Jest to joystick, który lepiej sprawdzi się w szybkich shooterach, gdzie liczy się błyskawiczna zmiana kierunku, a nie precyzyjne manewrowanie o jeden piksel.

Commodore 64 (Original Hardware)

Ciekawostką była próba podłączenia The QuickShot 2 do oryginalnego Commodore 64 za pomocą adaptera Mouster. Testy potwierdziły, że funkcja Auto-Fire działa, ale wyłącznie na przednim przycisku (zgodnie z pierwowzorem). Bezpośrednie porównanie siły aktywacji kierunków z oryginalnym joystickiem z lat 80. wykazało, że nowa wersja jest niemal dwukrotnie „lżejsza”. Stary QuickShot, mimo że również uważany za miękki, wymagał pewnego oparcia ręki, by aktywować mikrostyk. Nowy model „pływa” pod palcami, co dla wielu weteranów będzie odczuciem negatywnym.

Werdykt techniczny: Dla kogo jest ten sprzęt?

Podsumowując, The QuickShot 2 od Retro Games nie jest zapowiadanym „powrotem króla”. To produkt, który wywołuje spore rozczarowanie wśród osób oczekujących wiernej rekreacji mechanicznej.

Główne wady konstrukcyjne:

  1. Słabe przyssawki: Brak stabilności to największy wróg gracza retro. Joystick „odkleja się” od stołu przy niemal każdym mocniejszym ruchu.
  2. Brak mikroswitchy pod Fire: Zastosowanie tanich przycisków stykowych zamiast porządnych przełączników obniża komfort gry i budzi obawy o trwałość.
  3. Zbyt czuła manetka: Brak oporu i martwej strefy utrudnia zabawę w gry wymagające precyzyjnego pozycjonowania postaci.
  4. Ergonomia przycisków funkcyjnych: Umieszczenie przycisku Home w miejscu, gdzie zazwyczaj opieramy dłoń, to ewidentny błąd projektowy.

Zalety:

  1. Wygląd: Idealnie prezentuje się na półce obok minikonsol.
  2. Kompatybilność USB: Działa bezproblemowo z PC, MiSTerem i wszystkimi urządzeniami od Retro Games.
  3. Szybkość: W niektórych grach typu „shmup” (shoot ’em up) lekkość manetki może być atutem pozwalającym na szybsze uniki.

Reasumując, The QuickShot 2 to joystick przeznaczony raczej dla niedzielnych, casualowych graczy lub kolekcjonerów, którzy chcą mieć estetyczny gadżet pasujący do ich kolekcji miniatur. Dla entuzjastów szukających narzędzia do bicia rekordów, stare, sprawdzone joysticki oparte na solidnych matach lub mikrostykach przemysłowych wciąż pozostają bezkonkurencyjne. Produkt Retro Games to niestety kolejna zmarnowana szansa na stworzenie idealnego kontrolera dla społeczności retro.

Tabela porównawcza: Oryginał vs Nowa Rekreacja

Cecha Oryginalny QuickShot 2 (Turbo) The QuickShot 2 (2024/25)
Mechanizm kierunków Mikrostyki sprężynowe (duże) Mikrostyki sprężynowe (miniaturowe)
Przycisk Fire Mikroswitch Przycisk dotykowy (6×6 mm)
Martwa strefa Wyczuwalna Brak / Minimalna
Opór manetki Średni Bardzo mały
Stabilność Dobre przyssawki / guma Słabe przyssawki
Interfejs DB9 (analogowy/cyfrowy) USB