Emulacja na sterydach: Czy mały PC to pogromca budżetowych rozwiązań?
W świecie retrogamingu poszukiwanie idealnego urządzenia do emulacji przypomina czasem pogoń za króliczkiem. Przetestowaliśmy już tanie rozwiązania typu HDMI Game Stick, które kuszą niską ceną, ale często rozczarowują wydajnością. Kolejnym krokiem, często sugerowanym przez społeczność, jest porzucenie dedykowanych przystawek na rzecz tzw. mikro-pecetów lub terminali. Choć w kręgach entuzjastów terminale bywają traktowane z przymrużeniem oka, ich potencjał w starciu z rozwiązaniami opartymi na architekturze ARM (jak Raspberry Pi) jest intrygujący.
Sprzęt: Co kryje w sobie „maluszek”?
Bazą do naszych testów stała się maszyna z 2018 roku, która przez lata służyła jako podstawowy komputer domowy. Mowa o modelu Intel NUC C7i5BNH. Pod maską tego niewielkiego urządzenia kryją się podzespoły, które mimo upływu lat, wciąż budzą respekt w kontekście emulacji:
- Procesor: Dwurdzeniowy i pięciowątkowy Intel Core i5-7260U (taktowanie od 2,2 GHz do 3,4 GHz w trybie Turbo).
- Pamięć RAM: 8 GB.
- Pamięć masowa: Dysk twardy o pojemności 1 TB.
- Wsparcie: Moduł Optane Memory 16 GB, który służy jako cache dla dysku talerzowego, znacząco przyspieszając operacje na danych.
Koszt takiego zestawu w momencie premiery wynosił około 2200 zł. Obecnie na rynku wtórnym można go nabyć za kwotę rzędu 400–700 zł, co stawia go w podobnym segmencie cenowym co Raspberry Pi 5, oferując przy tym zupełnie inną architekturę i możliwości.
Wybór systemu: Walka z materią
Pierwszym wyzwaniem przy konfiguracji mikro-PC do gier jest wybór odpowiedniego systemu operacyjnego. Pod uwagę braliśmy dwie popularne dystrybucje retro-Linuxa: Batocera oraz Lakka.
Teoretycznie Batocera jest bardziej przyjazna dla użytkownika, oferując bogaty interfejs graficzny. Niestety, w przypadku testowanego NUC-a, proces instalacji okazał się drogą przez mękę. System ten, projektowany głównie z myślą o kartach SD i pendrive’ach, nie posiada typowego instalatora. Choć istnieje wersja na PC, próby jej uruchomienia kończyły się zawieszaniem na logo startowym. Mimo prób z różnymi nośnikami i wielogodzinnych starań, system nie chciał współpracować, co wymusiło zmianę planów.
Wybór padł na system Lakka. Jest to w zasadzie czysty RetroArch działający na minimalistycznej dystrybucji Linuxa. Instalacja przebiegła błyskawicznie, jednak Lakka to rozwiązanie dla osób zdeterminowanych technicznie. Brak wielu automatyzmów oznacza, że użytkownik musi być przygotowany na pracę w terminalu.
Konfiguracja: Terminal i SSH
Konfiguracja Lakki na komputerze z dyskiem twardym niesie ze sobą specyficzne problemy. O ile ustawienie Wi-Fi przebiegło bezproblemowo, o tyle parowanie bezprzewodowego pada Bluetooth (np. 8BitDo) wymagało już „magicznych poleceń”. Ponieważ system zakłada instalację na nośnikach wymiennych, edycja plików konfiguracyjnych bezpośrednio na maszynie bywa utrudniona.
Rozwiązaniem okazało się połączenie przez SSH (hasło: root/root). Dopiero z poziomu zdalnego terminala udało się ręcznie sparować kontroler i zmapować przyciski. Kolejnym wyzwaniem był transfer plików. Usługa Samba, służąca do przesyłania gier i BIOS-ów przez sieć, wykazywała dużą niestabilność w kontakcie z systemem Windows. Ostatecznie najskuteczniejszą metodą okazało się kopiowanie plików przez protokół SCP. Sam proces indeksowania obszernej biblioteki gier (na dysku 1 TB) trwał kolejne kilka godzin.
Testy wydajności: Gdzie kończą się możliwości?
Gdy udało się pokonać bariery techniczne, Intel NUC pokazał swoją prawdziwą moc. W przypadku starszych systemów (8, 16 i 32-bitowych) emulacja jest perfekcyjna, co nie jest zaskoczeniem. Prawdziwy sprawdzian zaczął się przy nowszych generacjach:
- Nintendo 64: Działa bez najmniejszych zastrzeżeń. Liczba dostępnych rdzeni i opcji konfiguracji jest ogromna, co pozwala na idealne dopasowanie emulacji do konkretnych tytułów.
- PlayStation 1: Stabilna praca, nawet przy znacznym podbiciu rozdzielczości renderowania.
- PlayStation Portable (PSP): Tam, gdzie tanie Sticki HDMI kapitulują, NUC radzi sobie świetnie. Moc procesora pozwala na płynną rozgrywkę przy zwiększonej rozdzielczości.
- GameCube: To system, na którym Raspberry Pi 5 często dostaje zadyszki. Na Intel NUC wszystko „chodzi jak ta lala”. Obraz i dźwięk są poprawne, a płynność zostaje zachowana nawet przy trzykrotnym podbiciu rozdzielczości.
- Sega Saturn i Dreamcast: Emulacja przebiega bezproblemowo, w przypadku Dreamcasta możliwe jest znaczne zwiększenie jakości renderowania.
- PlayStation 2: Wykorzystując rdzeń LRPS2 i renderer OpenGL, gry śmigają nawet w rozdzielczości 3x wyższej niż oryginalna. To ostateczny dowód na ogromną moc drzemiącą w tym małym urządzeniu.
Podsumowanie: Czy warto szukać NUC-a?
Budowa mikro-PC do emulacji to rozwiązanie dla osób, które nie boją się technicznych wyzwań i cenią sobie wysoką wydajność. Intel NUC, mimo że nie jest już najnowszą konstrukcją, wciąż bije na głowę popularne rozwiązania oparte na procesorach ARM, zwłaszcza w emulacji systemów od szóstej generacji wzwyż (GameCube, PS2).
Warto wspomnieć o nowszych alternatywach, takich jak komputery z procesorami Intel N100. Choć ich procesory są nowocześniejsze i oferują lepsze wsparcie dla kodeków wideo (YouTube, filmy), to starsze NUC-e często posiadają wydajniejsze układy graficzne pod kątem samych gier. Jeśli uda się znaleźć sprawnego NUC-a w rozsądnej cenie, jest to maszyna godna polecenia każdemu fanowi retro, który chce mieć 1 TB gier w zasięgu ręki.