BlinkBoard 64: Nowoczesna klawiatura do Commodore 64, czyli długa droga od zamówienia do pełnego podświetlenia
Kiedy myślimy o kultowym komputerze Commodore 64, przed oczami staje nam najczęściej charakterystyczna obudowa typu „chlebak” lub jej późniejsza wersja C64C. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy serce naszej retro-maszyny wciąż bije, ale oryginalna klawiatura całkowicie odmówiła posłuszeństwa? Z pomocą przychodzą nowoczesne projekty moderskie. Jednym z najbardziej wyczekiwanych rozwiązań tego typu na rynku była klawiatura od CBM Stuff – projekt, który nie tylko ma ratować uszkodzone komputery, ale również otwierać zupełnie nowy rozdział w historii ich modyfikacji.
BlinkBoard 64 to nowoczesna klawiatura pozwalająca na ogromną personalizację kolorów klawiszy oraz oferująca efektowne podświetlenie LED. Teoretycznie jest to idealny wybór zarówno dla osób reanimujących oryginalny sprzęt, jak i dla entuzjastów budujących nowoczesnego, potężnego „potwora” od zera na bazie płyty Ultimate 64. Droga od złożenia zamówienia do finalnego uruchomienia tego urządzenia w pełni możliwości bywa jednak długa, kręta i wymaga sporej dawki technicznego zacięcia.
Cierpliwość retro-fana: Crowdfunding i realia produkcyjne
Za projektami crowdfundingowymi marki CBM Stuff stoi jednoosobowa działalność, którą prowadzi Jim Drew. Wspieranie tego typu niszowych przedsięwzięć bywa prawdziwą próbą cierpliwości. Doświadczenia z wcześniejszą kampanią z początku 2020 roku, mającą na celu produkcję samych nowych klawiszy do Commodore 64, pokazały, że na realizację planów można czekać nawet prawie 4 lata. Choć w tamtym przypadku opóźnienie wynikało z wybuchu pandemii COVID-19 i nagłego załamania rynku produkcyjnego gadżetów, Jim Drew zdołał zdobyć zaufanie społeczności, na bieżąco informując o każdym problemie, sukcesie i kolejnym kroku w projekcie. Ostatecznie tamte klawisze dotarły do wspierających w pierwotnie zamówionej cenie.
Kiedy w 2024 roku ogłoszony został nowy projekt stworzenia kompletnej, zaawansowanej klawiatury do C64 na bogatym wyposażeniu, wielu entuzjastów bez wahania zdecydowało się na wsparcie kampanii. Choć projekt wystartował w połowie 2024 roku i miał zostać sfinalizowany w kilka miesięcy, po drodze pojawiły się typowe dla tej branży przeszkody: problemy z fabrykami, znikający dostawcy oraz nagła wojna celna wywołana przez Donalda Trumpa. Sprawa przeciągnęła się na początek 2025 roku.
Dodatkowo sytuację skomplikował (i zarazem opóźnił o minimum pół roku) wielki powrót Commodore i ogłoszenie komputera Commodore 64 Ultimate, który miał zostać wyposażony właśnie w klawiatury od CBM Stuff. Współpraca ta była momentami burzliwa z powodu specyficznych, wielkopańskich ruchów ze strony Commodore wobec własności intelektualnej i fizycznej Jima Drew. Ostatecznie jednak CBM Stuff wyszło z tej kooperacji ze znacznie zwiększonymi mocami produkcyjnymi, co dobrze rokuje na przyszłość, choć pierwotni wspierający musieli na swoje paczki poczekać około dwóch lat od momentu zamówienia.
Anatomia i możliwości BlinkBoard 64
Głównym elementem projektu jest klawiatura BlinkBoard 64, która idealnie pasuje gabarytowo do Commodore 64. Konstrukcja bazuje na wysokiej jakości współczesnych przełącznikach mechanicznych Gateron, a dokładniej na wersji PRO-G (lub Zero), których charakterystyka pracy podczas pisania najbardziej przypomina oryginalny odpowiednik retro.
Na przełącznikach osadza się specjalnie stworzone klawisze (keycapy), które perfekcyjnie odwzorowują kształt, profil oraz nadruki znane z oryginalnego komputera Commodore, lecz technicznie są przystosowane do montażu na współczesnych switchach. Użytkownicy mają do wyboru kilka wersji kolorystycznych – niezwykle efektownie prezentuje się na przykład zestawienie półprzezroczystych czarnych klawiszy standardowych z półprzezroczystymi czerwonymi klawiszami funkcyjnymi. Pod wszystkimi klawiszami umieszczono w pełni programowalne, kolorowe diody LED.
Dwa rodzaje sterowników
Ponieważ klasyczne Commodore 64 nie jest wyposażone w porty USB, do działania zaawansowanej klawiatury niezbędny jest dedykowany sterownik. Producent przewidział dwa warianty do wyboru:
-
Podstawowy: Obsługuje standardowe działanie klawiatury (w tym poprawną pracę klawisza SHIFT LOCK) oraz uproszczone sterowanie diodami. Pozwala na przełączanie między kilkoma trybami animacji, zmianę kolorów oraz jasności.
-
SUPA: Wariant znacznie bardziej zaawansowany. Oprócz funkcji podstawowych oferuje rozbudowane animacje (np. efekty świetlne aktywowane naciśnięciem pojedynczego klawisza) oraz posiada wbudowany serwer WWW. Z poziomu przeglądarki użytkownik może konfigurować wszelkie opcje, aktualizować oprogramowanie układowe (firmware) czy definiować własne makra. Sterownik ten miał również oferować unikalną funkcję sterowania podświetleniem w rytm muzyki generowanej przez układ dźwiękowy SID.
Warto dodać, że finansowy sukces kampanii pozwolił Jimowi Drew na rozbudowanie oferty o dodatkowy produkt: klawiaturę w zewnętrznej obudowie o nazwie BLINKBOX. Może być ona używana z komputerami SX-64, C128 lub jako standardowa klawiatura USB podłączana do współczesnego sprzętu.
Samodzielny montaż i niespodziewane problemy techniczne
W celu zaoszczędzenia kilku dolarów klawiaturę można zamówić w częściach do samodzielnego montażu. Sam proces składania nie należy do skomplikowanych i sprowadza się do powtykania elementów, włożenia przełączników w płytę PCB, przylutowania ich, a następnie zamontowania wsporników, płyty z kontrolerem oraz samych plastikowych klawiszy.
Prawdziwe wyzwania techniczne zaczynają się jednak w momencie próby uruchomienia gotowego zestawu wewnątrz komputera.
Problem nr 1: Zwarcie przy klawiszu spacji
Podczas pierwszych testów – zarówno na nowoczesnej płycie głównej Ultimate 64 (w wersji standardowej, nie Elite), jak i na oryginalnej, klasycznej płycie Commodore – komputer potrafi zachowywać się tak, jakby dochodziło do permanentnego zwarcia (nie startuje lub wyłącza się po chwili). Choć pierwszą intuicją montażysty może być obklejenie płytki sterownika taśmą izolacyjną z obawy przed stykiem z ekranem komputera, źródło problemu leży zupełnie gdzie indziej.
Sam Jim Drew w swoich materiałach instruktażowych wspominał o błędzie konstrukcyjnym (bugu) na płytce PCB. Kondensator umiejscowiony bezpośrednio pod metalowym pałąkiem podtrzymującym klawisz spacji może być przez ten pałąk dociskany i zwierany podczas użytkowania. Mimo zapewnień projektanta, że problem naprawiono poprzez zmianę konstrukcji podpórek spacji, w praktyce niektóre egzemplarze wciąż wykazują tę wadę. Skutecznym i prostym rozwiązaniem jest naklejenie małego kawałka taśmy izolacyjnej bezpośrednio na ten nieszczęsny kondensator.
Problem nr 2: Prądożerność i spadki napięcia na Ultimate 64
Kolejny poważny problem dotyczy współpracy z replikami płyt głównych, takimi jak Ultimate 64. Przy próbie uruchomienia testu klawiatury lub włączenia większej liczby diod LED, sterownik potrafi całkowicie zawiesić siebie i całą klawiaturę. Wynika to z faktu, że BlinkBoard 64 wraz z kontrolerem SUPA i pełnym podświetleniem ma ogromne zapotrzebowanie na energię – znacznie większe, niż jest w stanie dostarczyć port klawiatury na płycie Ultimate 64 (w wersji innej niż Elite).
W sieci można natknąć się na kontrowersyjne wypowiedzi twórcy, jakoby klawiatura nigdy nie była projektowana z myślą o urządzeniach innych niż oryginalne Commodore. Jest to jednak sprzeczne z faktem, że gros osób zamawiało ten produkt właśnie pod Ultimata 64, a sam Jim Drew prezentował sprzęt na płytach typu 64 Reloaded lub pokrewnych. Co ciekawe, użytkownicy wersji Ultimate 64 Elite nie zgłaszają takich problemów, co potwierdza hipotezę o niewystarczającej wydajności prądowej standardowego portu.
Rozwiązaniem problemu nie jest prosta wymiana zasilacza głównego komputera. Nawet po zastosowaniu mocniejszego zasilacza (zastępującego podstawowe warianty 1A), odpalenie wszystkich diod na maksymalnej jasności wciąż potrafi doprowadzić do kolapsu systemu z powodu ograniczeń na samej linii zasilania portu klawiatury.
Rozwiązanie problemu zasilania: Amatorski, ale skuteczny „bypass”
Aby ominąć restrykcje prądowe i dostarczyć klawiaturze odpowiednią ilość energii, można zastosować nietypowy, aczkolwiek niezwykle skuteczny trik techniczny.
Płyta sterownika klawiatury oprócz standardowego złącza taśmy posiada również gniazdo USB-C (przeznaczone pierwotnie do zasilania podczas programowania firmware’u). Z kolei płyta główna Ultimate 64 posiada wewnątrz obudowy wolne, standardowe złącze USB-A. Połączenie tych dwóch portów dodatkowym kablem wewnątrz obudowy – równolegle do podłączonej taśmy klawiatury – pozwala doprowadzić brakujący prąd „drugim kranikiem”.
Dzięki temu amatorskiemu rozwiązaniu klawiatura otrzymuje dokładnie tyle mocy, ile potrzebuje. Podświetlenie przestaje powodować błędy, system staje się stabilny, co pozwala m.in. na bezproblemowe połączenie się z wbudowanym serwerem WWW i bezprzewodową aktualizację oprogramowania układowego do najnowszej wersji.
Obietnice a rzeczywistość: Co z funkcją muzyczną?
Jednym z głównych powodów, dla których entuzjaści decydowali się na zakup droższej wersji sterownika SUPA, była szumne zapowiedzi Jima Drew dotyczące integracji z układem dźwiękowym SID. Klawiatura miała pulsować i zmieniać kolory w takt muzyki generowanej przez komputer.
Na ten moment funkcja ta w ogóle nie działa, a w oficjalnym oprogramowaniu próżno szukać odpowiednich opcji. Co więcej, między sterownikiem a układem SID nie ma obecnie żadnego fizycznego połączenia. Nadzieję na przyszłość daje jedynie fakt, że na płytce drukowanej sterownika znajduje się nieobsadzony port z wejściem analogowym. Potencjalnie pozwoli on w przyszłości na fizyczne doprowadzenie sygnału audio i sterowanie LED-ami na podstawie amplitudy dźwięku. Póki co jednak, w temacie aktualizacji firmware’u aktywującej tę opcję, panuje cisza.
Podsumowanie i ocena końcowa
BlinkBoard 64 od CBM Stuff to produkt wyceniony na kwotę około 450 złotych (w wersji do samodzielnego montażu), co sprawia, że nie jest to modyfikacja tania. Wizualnie urządzenie prezentuje się wręcz zjawiskowo. Kolorowe, iluminowane podświetlenie przebijające przez półprzezroczyste tworzywo klawiszy potrafi upiększyć i unowocześnić każdego Commodore 64, nadając mu niesamowitego, futurystycznego sznytu.
Z technicznego punktu widzenia produkt cierpi jednak na choroby wieku dziecięcego: od problemów ze zwarciem na spacji, przez ogromny apetyt na prąd wymagający modyfikacji okablowania, aż po niespełnione (na razie) obietnice dotyczące integracji z muzyką z SIDA. W szkolnej skali, biorąc pod uwagę stosunek ceny i oczekiwań do obecnych możliwości oprogramowania, klawiatura zasługuje na ocenę dostateczną z plusem lub słabą czwórkę. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne aktualizacje firmware’u przyniosą pełną funkcjonalność tego niewątpliwie pięknego sprzętu. Obecnie produkt trafia głównie do rąk pierwotnych wspierających, jednak wkrótce powinien pojawić się w regularnej sprzedaży dla szerszej publiczności.